Dla milionów osób żyjących z cukrzycą typu 2 codzienna aktywność fizyczna bywa marzeniem, które rozbija się o rzeczywistość chronicznego zmęczenia, bólu stawów, ograniczeń ruchowych, neuropatii oraz licznych współistniejących chorób. Z jednej strony wiedzą, że regularny ruch poprawia wrażliwość na insulinę, obniża glikemię i chroni serce. Z drugiej – nie są w stanie poświęcać kilku dni w tygodniu na treningi. Nowe badanie może całkowicie zmienić ich perspektywę i zdjąć poczucie winy z barków tych, którzy nie są w stanie „być aktywni codziennie”.
150 minut ruchu w weekend może ocalić życie
Zespół badaczy z Harvard T.H. Chan School of Public Health, Boston University oraz Vanderbilt University Medical Center sięgnął po dane zebrane w ramach National Health Interview Survey – największego w USA badania populacyjnego, które w latach 1997-2018 objęło ponad 51 tys. dorosłych osób z cukrzycą. Uczestników podzielono na cztery grupy w zależności od poziomu ich aktywności fizycznej – od osób całkowicie nieaktywnych, przez tych, którzy ćwiczyli za mało, aż po regularnie aktywnych i tzw. weekendowych wojowników. To właśnie ta ostatnia grupa – osoby, które wykonywały zalecane minimum 150 minut umiarkowanego lub intensywnego wysiłku fizycznego tygodniowo, ale wyłącznie w jeden lub dwa dni – osiągnęła najlepsze wyniki.
Czytaj też: Mikrobiom jak trener personalny. Niesamowite odkrycie polskich naukowców
Okazało się, że takie osoby miały o 1/3 niższe ryzyko śmierci z powodu chorób sercowo-naczyniowych i o 1/5 niższe ryzyko śmierci z jakiejkolwiek przyczyny – w porównaniu do osób całkowicie nieaktywnych. Wyniki te były nawet nieco lepsze niż u grupy ćwiczącej częściej, lecz mniej intensywnie. Co ciekawe, nawet osoby niewypełniające zaleceń w pełni, ale podejmujące choćby minimalną aktywność, odnotowywały istotnie niższą śmiertelność niż osoby prowadzące całkowicie siedzący tryb życia. Oznacza to jedno – że nawet niewielka aktywność fizyczna, podjęta z zaangażowaniem, ma realną wartość ochronną.

W praktyce wyniki badania przynoszą bardzo konkretną wiadomość: jeśli nie jesteś w stanie ćwiczyć codziennie – nie musisz. Jeżeli znajdziesz czas i energię na przykład w sobotę i niedzielę, aby wyjść na dłuższy spacer, popływać, pojeździć na rowerze czy zagrać w tenisa, możesz zyskać tyle samo, co osoby aktywne pięć dni w tygodniu. Ważne jest tylko, by łączna ilość czasu spędzonego na aktywności fizycznej w tygodniu przekraczała próg 150 minut. Nie chodzi o to, jak często ćwiczysz, ale ile sumarycznie się ruszasz.
To podejście może być szczególnie wartościowe dla tych pacjentów, którzy ze względu na swój stan zdrowia, obowiązki zawodowe lub rodzinne nie mogą realizować planów treningowych w tradycyjnej formie. Daje ono także nową nadzieję tym, którzy rezygnowali z ruchu, bo uważali, że „nie opłaca się” ćwiczyć raz w tygodniu. Otóż – opłaca się. I to bardzo.
Eksperci zwracają uwagę, że wyniki opublikowane w Annals of Internal Medicine powinny na nowo ukształtować dyskusję o ruchu w kontekście leczenia i profilaktyki chorób przewlekłych. Zamiast sztywnych i często demotywujących zaleceń, można mówić o aktywności jako czymś, co da się dopasować do możliwości każdego człowieka. Zamiast budować w pacjentach poczucie winy z powodu braku regularności, lepiej dawać im realistyczne narzędzia i strategie.