Brak higieny jamy ustnej wpływa na narządy organizmu, nawet mózg

Współczesna medycyna coraz wyraźniej podkreśla, że to, co dzieje się w obrębie zębów, dziąseł i błony śluzowej jamy ustnej, ma bezpośredni wpływ na funkcjonowanie całego organizmu. Dlaczego? Ponieważ zależność ta jest wyjątkowo silna, jama ustna jest integralną jego częścią. Nie możemy traktować jej jako odrębnego „systemu”. To właśnie dlatego specjaliści zwracają coraz większą uwagę na prewencję, regularne leczenie i edukację pacjentów. Nie zaś wyłącznie dlatego, żeby mieli czyste zęby.
Fot. Adobe Stock

Fot. Adobe Stock

Stan jamy ustnej, a zdrowie całego organizmu

Jak to możliwe, że brak dbania o higienę jamy ustnej może powodować spustoszenie w obrębie reszty organizmu? Jama ustna jest środowiskiem sprzyjającym kolonizacji milionów bakterii. Już niewielkie zaniedbania mogą doprowadzić do rozwoju próchnicy, stanów zapalnych dziąseł oraz w bardziej zaawansowanych przypadkach do chorób przyzębia.

Dr n. med. Aleksandra Kalandyk-Konstanty, specjalistka stomatologii z krakowskiej kliniki Loftdent i autorka pracy naukowej analizującej wpływ higieny jamy ustnej na zdrowie pacjentów po zabiegach kardiochirurgicznych, wyjaśnia:

Utrzymująca się płytka nazębna jest źródłem toksyn i kwasów, które uszkadzają twarde tkanki zęba oraz struktury podtrzymujące zęby. Jeśli nie usuwamy jej regularnie, proces zapalny szybko pogłębia się i obejmuje kolejne tkanki.

Nieleczona próchnica nie kończy się na ubytku. Może prowadzić do ostrego zapalenia tkanek okołowierzchołkowych, a następnie do powstania ropni okołoszczękowych, wymagających leczenia chirurgicznego.

Zlekceważenie tych objawów bywa niezwykle groźne – zakażenie może przemieścić się do przestrzeni głębokich, a nawet do mózgu (!), powodując zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych czy zakrzepowe zapalenie żył mózgowych.

Jama ustna może być źródłem chorób ogólnoustrojowych

Nie każdy pacjent zdaje sobie sprawę, że infekcje pochodzące z zębów mogą być czynnikiem inicjującym choroby odległych narządów. Bakterie i ich toksyny przedostają się do krwiobiegu, szczególnie wtedy, gdy mamy obniżoną odporność. Czym to grozi? Dr Kalandyk-Konstanty mówi:

Pacjenci nie łączą stanów zapalnych jamy ustnej z takimi chorobami jak zapalenie mięśnia sercowego, zapalenie nerek czy nawet sepsa, a to realne zagrożenia. Badania jednoznacznie potwierdzają, że choroby przyzębia znacząco zwiększają ryzyko chorób sercowo-naczyniowych – nawet o 25–70 proc. Mechanizm jest wieloczynnikowy. Bakterie obecne w kieszonkach dziąsłowych uszkadzają tkanki miejscowe, a poprzez rozbudowaną sieć naczyń krwionośnych mogą przenikać do układu krążenia.

Ekspertka podkreśla, że w blaszkach miażdżycowych wykrywano materiał genetyczny bakterii dominujących w stanach zapalnych przyzębia. Efektem takiego stanu jest szybszy rozwój zmian miażdżycowych, zwiększone ryzyko zawału serca oraz udaru mózgu.

Tym samym jama ustna staje się „cichym zapalnikiem” problemów sercowo-naczyniowych. Dlatego współpraca stomatologa z kardiologiem powinna być standardem w sytuacji, gdy pacjent choruje na serce lub z diabetologiem, gdy ma cukrzycę.

Fot. Freepik

Jak się okazuje, choroby przyzębia wpływają również bowiem na przebieg cukrzycy. Stymulując przewlekły stan zapalny, podnoszą poziom glukozy we krwi i utrudniają prowadzenie skutecznej terapii. U pacjentów z istniejącą cukrzycą proces zapalny przebiega silniej, szybciej niszcząc tkanki podtrzymujące zęby. Zwracają na to uwagę m.in. eksperci Mayo Clinic (1).

Czytaj też: Cios w serce. Groźne skutki nieleczonej choroby dziąseł

Pacjenci obciążeni chorobami serca, z zaburzeniami metabolicznymi, cukrzycą czy nadciśnieniem powinni szczególnie dbać o higienę jamy ustnej. Ocena stanu dziąseł i zębów powinna stać się rutynowym elementem profilaktyki u takich osób.

Dlaczego pacjenci wciąż zaniedbują jamę ustną?

Mimo rosnącej świadomości społecznej poziom zachorowalności na próchnicę i choroby przyzębia jest w Polsce wciąż wysoki, a wszystko przez niedostateczne nawyki higieniczne.

Dane Ministerstwa Zdrowia wskazują, że jedynie 1 proc. osób w wieku 35-44 lat jest wolnych od próchnicy, a zdrowe przyzębie posiada tylko 32 proc. z nich. Odsetek dzieci z próchnicą wzrasta drastycznie z wiekiem (od 41 proc. w grupie dzieci w wieku 3 lat aż do 93 proc. w wieku 18 lat), przy czym największy wzrost odnotowuje się między 3. a 5. rokiem życia. Co więcej, na przestrzeni ostatnich 15 lat niemal 64 proc. Polaków wciąż choruje na zapalenie dziąseł (2).

Badania wskazują, że Polacy rzadko szczotkują zęby odpowiednią techniką i regularnie, a nitkowanie czy oczyszczanie języka nadal pozostają rzadkością. Specjalistka stomatologii zauważa:

Najbardziej niepokojące jest to, że podstawowe zachowania takie jak dokładne szczotkowanie dwa razy dziennie nadal nie są oczywistością. A to właśnie te podstawowe nawyki najskuteczniej chronią przed chorobami jamy ustnej.

Podstawą jest codzienna, dokładna higiena: szczotkowanie zębów i języka, stosowanie pasty z fluorem, nitkowanie oraz używanie dodatkowych środków higienicznych (irygatory, płyny, szczoteczki międzyzębowe). Ważną rolę odgrywa również zdrowa dieta oraz ograniczenie cukrów. Regularna higienizacja oraz kontrola stanu zębów i przyzębia to fundamenty ochrony zdrowia. Jak się okazuje, zdrowia całego organizmu.

  1. Mayo Clinic. Oral health: A window to your overall health. March 14, 2024, https://www.mayoclinic.org/healthy-lifestyle/adult-health/in-depth/dental/art-20047475, data dostępu: 07.01.2025 r.
  2. https://www.gov.pl/web/zdrowie/zdrowie-jamy-ustnej, data dostępu: 07.01.2025 r.

Alicja Jabłońska-KrzywyA
Napisane przez

Alicja Jabłońska-Krzywy

Redaktor Naczelna Focus o Zdrowiu. Medical content creator, ekspertka w obszarze dziennikarstwa wyjaśniającego, digital content marketingu oraz komunikacji. Od wielu lat z pasją tworzy treści, prezentujące odbiorcom trudne zagadnienia zdrowotne w empatyczny sposób. Publikowała na portalu zdrowie.natemat.pl, przez wiele lat związana z branżą farmaceutyczną.