We współczesnej Europie, w tym również w Polsce rośnie liczba pacjentów, u których jednocześnie występują zaburzenia metabolizmu, choroba serca i choroby nerek. Wciąż jednak świadomość tego zagrożenia, kontrolowania choroby, możliwości skutecznego leczenia oraz nowoczesnych, refundowanych terapii jest bardzo mała. Nie tylko wśród pacjentów, ale i personelu medycznego.
CRM to wyzwanie dzisiejszej medycyny
(CRM – ang. Cardio-Renal-Metabolic syndrome) to złożone schorzenie, które obejmuje współwystępowanie chorób układu sercowo-naczyniowego, chorób nerek i zaburzeń metabolicznych, takich jak cukrzyca i otyłość. Występowanie jednej z nich zwiększa ryzyko rozwoju pozostałych, prowadząc do dysfunkcji wielu narządów.
Prof. Karolina Kędzierska-Kapuza, z Centrum Diabetologicznego PIM MSWiA, wyjaśnia:
Najważniejsze, aby uświadomić sobie, że te schorzenia nie występują niezależnie, ale wpływają na siebie nawzajem, tworząc błędne koło. Przykładowo cukrzyca, która jest chorobą metaboliczną, powoduje szereg zaburzeń, które doprowadzają m.in. do nasilenia miażdżycy i uszkodzenia serca. Chore serce, które zmaga się z chorobą wieńcową czy niewydolnością, doprowadza do uszkodzenia nerek. Nerki gorzej pracują, gorzej filtrują toksyny z organizmu, a to powoduje, że podnosi się ciśnienie i z kolei to wtórnie obciąża mięsień sercowy. To wszystko zwiększa ryzyko zdrowotne i doprowadza pacjenta do przedwczesnej śmierci.
Dr Monika Zamarlik z Federacji Diabetyków wskazuje, że pacjenci cukrzycowi mają niestety bardzo małą świadomość powikłań tej choroby, innych niż problemy z oczami czy stopa cukrzycowa. Wiedzą, że powinni mieć dobre poziomy glikemii, nie do końca jednak zdają sobie sprawę z konsekwencji glikemii nieprawidłowej, takich jak problemy z nerkami i problemy sercowo-naczyniowe.
Uszkodzenie nerek wykryją proste badania diagnostyczne
Takiego zdania jest również prof. Anna Jeznach-Steinhagen, z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, a przecież co trzeci pacjent, który ma cukrzycę typu 2, cierpi na chorobę sercowo-naczyniową i nadal większość pacjentów z tego powodu umiera. Te powikłania mogą się pojawić wcześniej, już nawet na etapie nadwagi i otyłości, tym bardziej że w Polsce mamy 18 milionów osób z nadwagą i oraz 8 do 11 milionów ze stanem przedcukrzycowym.
Stąd lekarze, zarówno POZ, jak i specjaliści powinni dążyć do tego, aby te powikłania wykrywać na bardzo wczesnym etapie. Jest to możliwe m.in. poprzez zbadanie u zdiagnozowanego pacjenta diabetologicznego markerów uszkodzenia nerek:
- eGFR – badanie kreatyniny w surowicy krwi ze wskaźnikiem filtracji kłębuszkowej, czyli sprawdzenie jak sprawnie nerki filtrują krew,
- UACR – badanie pozwala wykryć tzw. mikroalbuminurię (obecność albumin w moczu), która jest sygnałem uszkodzenia nerek we wczesnych stadiach, szczególnie w przebiegu cukrzycy czy nadciśnienia.
Warto, aby te badania wykonywać raz w roku, może je zlecić lekarz pierwszego kontaktu.

Niewydolność serca – groźne powikłanie cukrzycy
Dr Filip Pawliczak, specjalista chorób wewnętrznych w trakcie specjalizacji z kardiologii, sekretarz Okręgowej Izby Lekarskiej w Łodzi podkreśla, że niewydolność serca to choroba o wielu twarzach i bardzo poważnym rokowaniu, czasem gorszym niż w niektórych chorobach nowotworowych. Ta, która rozwija się w przebiegu zespołu sercowo-nerkowo-metabolicznego ma nawet w badaniach widoczną zachowaną funkcję skurczową lewej komory, czyli serce ma odpowiednią siłę do wypchnięcia krwi przez aortę do reszty ciała. Ale jest to złudne. Ekspert mówi:
Pacjenci tacy rozwijają już objawy niewydolności, mają ograniczenie tolerancji wysiłku. Dochodzi do przebiegu nadciśnienia, do usztywnienia ścian mięśnia lewej komory, do powiększenia lewego przedsionka i cała architektura serca na poziomie komórkowym ulega pewnej degradacji. Natomiast warto zwrócić uwagę, że zarówno pacjenci w stanie przedcukrzycowym, jak i z cukrzycą, mogą w przebiegu swojego życia rozwijać bardzo różne powikłania sercowo-naczyniowe, które nie zawsze prowadzą do takiej samej niewydolności serca. U niektórych rozwinie się migotanie przedsionków, u innych będzie to choroba wieńcowa i to może być powodem rozwoju niewydolności serca.
Prof. Agnieszka Pawlak z Kliniki Kardiologii PiM MSWiA dodaje, że tak naprawdę dla kardiologa każdy pacjent cukrzycowy jest już na pierwszym etapie niewydolności serca, bo to pacjent z czynnikami ryzyka. I brak działania na tym etapie zbierze żniwo w postaci przedwczesnych zgonów, udarów i zawałów serca. Natomiast tu również jest do dyspozycji badanie diagnostyczne, marker uszkodzenia mięśnia sercowego – NT-proBNP, który wskazuje poziom wydzielanego przez komory serca konkretnego peptydu. Wysoki poziom NT-proBNP może świadczyć o zwiększonym obciążeniu serca.

Rola lekarza POZ w zapobieganiu CRM
Podstawowa Opieka Zdrowotna w ostatnich latach otrzymała od decydentów sporo narzędzi do tego, aby odpowiadać na choroby cywilizacyjne. Można wymienić choćby opiekę koordynowaną czy programy profilaktyczne dla coraz młodszych grup wiekowych. Czy to wystarczy? Dr Aleksander Biesiada z Polskiego Towarzystwa Medycyny Rodzinnej wyjaśnia:
Przez bardzo długi czas budowaliśmy medycynę rodzinną w Polsce, pozbawiając ją różnych narzędzi, a to diagnostycznych, a to preskrypcyjnych i sprowadziliśmy ją przez to niestety do miejsca, które ma za zadanie tylko zreferować pacjenta i „wypchnąć” go dalej w głąb systemu. I teraz trzeba ten wizerunek zmienić, uświadomić np. na jakie badania może skierować lekarz POZ. Próbujemy to robić poprzez edukację, zarówno samych zespołów lekarskich czy pielęgniarskich, jak i pacjenta. Bez intensywnej roli podstawowej opieki zdrowotnej nie uda nam się takich schorzeń jak CRM wyhamować odpowiednio wcześnie.
Magdalena Kołodziej, Prezes Fundacji MyPacjenci, która na podstawie badań opracowała raport “Pacjent z chorobą przewlekłą w systemie ochrony zdrowia” (1) wskazuje, że tę tendencję widać w wynikach badania. 76 proc. respondentów rzeczywiście nie idzie do swojego lekarza rodzinnego, a korzysta z prywatnej opieki zdrowotnej i to w przypadku najczęstszych chorób. 43 proc. pacjentów w przypadku choroby przewlekłej prowadzonych jest przez lekarza w poradni specjalistycznej. Magdalena Kołodziej mówi:
Tu najważniejsza jest edukacja, ponieważ pacjenci czas nie traktują lekarza POZ jako specjalisty, ponadto nie wiedzą jakie badania taki lekarz może nam zlecić. Natomiast wskazują, że gdyby lekarz POZ miał szeroki wachlarz badań diagnostycznych, zdecydowaliby się na prowadzenie przewlekłej choroby u tego lekarza. Ponad połowa pacjentów uważa, że byłoby to bezpieczne i wygodne.
Czytaj też: POZ, AOS, NFZ – czy pacjent z chorobą przewlekłą wie, jak poruszać się po systemie ochrony zdrowia?
Optymalne leczenie i skonsolidowane działania
Eksperci wskazują na dwa aspekty, które mogłyby zdecydowanie poprawić sytuację pacjentów i personelu medycznego w kwestii zespołu sercowo-nerkowo-metabolicznego.
Pierwszym z nich jest odpowiednie leczenie, choćby dostępnymi lekami z grupy flozyn, tym bardziej że można je stosować u pacjentów już na wczesnym etapie uszkodzenia nerek. Może odsunąć w czasie widmo schyłkowej niewydolności nerek czasami o dziesiątki lat. Flozyny znajdują swoje zastosowanie i w cukrzycy i w chorobach serca, chronią również nerki.
Dostępne badania potwierdzają wysoki profil bezpieczeństwa flozyn oraz poprawę rokowania u pacjentów, zmniejszoną liczbę hospitalizacji czy poprawę jakości życia, rozumianą często jako możliwość wstania z łóżka czy przygotowania sobie śniadania. Prof. Anna Jeznach-Steinhagen podkreśla, że w przypadku pacjenta z bardzo wysokim ryzykiem sercowo-naczyniowym, leczenie flozynami jest pierwszym wyborem.
Tymczasem w Polsce flozyną leczonych jest jedynie 20 proc. pacjentów, którzy powinni ją otrzymywać. A przecież leki te są refundowane, a dla pacjentów 65+ dostępne za darmo w ramach listy leków.
Drugi aspekt to tzw. brak łączenia kropek w przypadku zespołu sercowo-nerkowo-metabolicznego. Dotyczy to zarówno pacjentów, którzy nie mają świadomości powikłań nadwagi, otyłości czy w konsekwencji cukrzycy, jak i lekarzy, którzy nie patrzą na pacjenta całościowo.
Dr n. med. Agnieszka Gorgoń-Komor, Senator RP, podkreśla:
Powinniśmy zmierzać do tego, aby traktować problem w sposób spójny, kompleksowy, a mamy do czynienia z taką fragmentaryzacją leczenia. Trzeba to wszystko tłumaczyć pacjentowi i stosować w leczeniu CRM standardy, wytyczne, oparte na badaniach klinicznych, metaanalizach, gdzie mamy ewidentną redukcję śmiertelności i wydłużenie życia.
Cytowane wypowiedzi ekspertów zostały wygłoszone podczas spotkania prasowego „CRM-zespół sercowo-nerkowo-metaboliczny – jak zwiększyć świadomość, wcześnie wykrywać i skutecznie leczyć?” w dniu 3.12.2025 r.,
- Raport “Pacjent z chorobą przewlekłą w systemie ochrony zdrowia”, wydany przez Fundację My Pacjenci, badanie ilościowe w grupie kobiet i mężczyzn 18+, na reprezentatywnej grupie 1020 osób, wykonane metodą CAWI, wrzesień 2025 r.

