Polski pacjent nie jest świadomy symptomów nowotworowych

Pacjenci onkologiczni w Polsce bardzo często zbyt późno zgłaszają się do lekarza. Wtedy, kiedy szanse na powrót do pełnego zdrowia są już niestety znikome. Choć nie ma oficjalnych badań wskazujących na to zjawisko, od dawna jest ono obserwowane przez lekarzy. Dlaczego tak się dzieje? Czy wynika to ze strachu i obawy przed usłyszeniem diagnozy, czy też może wina spoczywa po stronie systemu?
Fot. Freepik

Fot. Freepik

Problem wielopłaszczyznowy

Zjawisko to wynika zarówno z niepożądanych postaw i zachowań po stronie pacjenta, jak i po stronie systemu publicznej opieki zdrowotnej. Jeśli chodzi o chorych, to albo lekceważą symptomy, albo nie potrafią zidentyfikować objawów poszczególnych chorób, które powinny być dla nich alarmujące. Nie wykonują zalecanych badań profilaktycznych, a wreszcie – są zbyt przerażeni, aby usłyszeć diagnozę.

Dr n. med. Maciej Kowalewski, chirurg i transplantolog Centrum Medycznego SafiMed z Zabierzowa, współpracujący z Kliniką Chirurgii Onkologicznej Narodowego Instytutu Onkologii w Krakowie, wyjaśnia:

Pacjenci przychodzący do lekarza zbyt późno, pytani o to, dlaczego nie zgłosili się wcześniej, zazwyczaj odpowiadają lakonicznie, że liczyli na to, że ich dolegliwości miną samoistnie. Niestety, takie lekceważące podejście do podejrzanych objawów, bez względu na to, z czego wynikające, okazuje się tragiczne w skutkach.

Po stronie systemu publicznej opieki zdrowotnej również można wyróżnić co najmniej kilka czynników, należą do nich m.in.:

  • trudności z dostaniem się do lekarza specjalisty,
  • długie kolejki oczekiwania na świadczenia zdrowotne,
  • utrudniony dostęp do specjalistycznej diagnostyki, zwłaszcza w mniejszych miejscowościach.

Który nowotwór diagnozowany jest najpóźniej?

Jedną z najliczniejszych grup pacjentów trafiających do odpowiedniego lekarza zbyt późno, są osoby w podeszłym wieku z nowotworami skóry. Dr Kowalewski mówi:

Przychodzą do specjalistów, kiedy rak zajmuje już pół twarzy lub ⅓ klatki piersiowej. Nie zgłaszają się wcześniej, mimo że wiadomym jest, iż rozwinięcie się tego typu zmian trwa z reguły kilka miesięcy, a czasem i lat – nie kilka tygodni. To o tyle zastanawiające, że raka skóry nie da się pomylić z żadną inną, mniej niebezpieczną dolegliwością. Niemal zawsze są to bowiem owrzodzenia zajmujące znaczną część ciała. Taka skóra najzwyczajniej w świecie gnije, a następnie odpada, w efekcie czego powstają rozległe owrzodzenia. Tymczasem pacjenci zgłaszają się do nas dopiero wtedy, kiedy pojawia się już silny ból lub krwawienie.

Podobne zaniechania po stronie pacjentów dotyczą osób z tzw. chorobami wstydliwymi, np. z rozległymi zmianami odbytu, ale też z zaawansowanymi guzami piersi, choć na szczęście w dzisiejszych czasach świadomość profilaktyki tego rodzaju raka jest już coraz większa. Niestety, wciąż zdarza się, że do specjalistów trafiają pacjenci z zaawansowanym wodobrzuszem, które może być objawem różnych chorób, w tym właśnie nowotworowych.

Kiedy pacjent trafia do specjalisty zbyt późno…

Czy lekarz, do którego trafia na oddział pacjent w bardzo zaawansowanym stadium choroby nowotworowej, jest jeszcze w stanie pomóc? Specjalista podkreśla:

Oczywiście bardzo dużo zależy od rodzaju nowotworu, samego pacjenta i czynników związanych z chorobą. W przypadku wspomnianych wcześniej zaawansowanych raków skóry przeważnie nie jesteśmy w stanie zagwarantować pacjentowi całkowitego wyleczenia. Nie możemy już bowiem zapewnić tego, co jest podstawą leczenia raków skóry, a więc zabiegu chirurgicznego. W zamian za to robimy po prostu to, co możemy, czyli kierujemy pacjenta na radioterapię bądź radiochemioterapię. Choć metody te dają dobrą odpowiedź, to niestety rzadko w takich przypadkach zapewniają pełne wyleczenie. Pozostaje więc już tylko leczenie paliatywne, a więc łagodzące objawy, niebędące jednak w stanie wydłużyć życia pacjenta.
Fot Freepik

W przypadku czerniaka, nawet zaawansowanego, możliwości leczenia pozachirurgicznego są już zdecydowanie większe, istnieje choćby cały wachlarz dostępnej immunoterapii. Co prawda również niemal nigdy nie da się zapewnić pełnego wyleczenia, ale terapie celowane są w stanie realnie wydłużać i poprawiać jakość życia pacjentów. W przypadku nowotworów wewnątrzbrzusznych czy innych w stopniu zaawansowanym wszystko zależy od tego, z jakim konkretnie problemem i na jakim etapie choroby jest dana osoba.

Czytaj też: Ten nowotwór ma bardzo złe rokowania. Projekt BUTTERFLY pozwoli to zmienić

Rozwiązaniem problemu powinna być edukacja społeczeństwa co do istotności zwracania uwagi na objawy. Niebagatelizowanie ich, zgłaszanie się do lekarzy w przypadku wszelkich objawów budzących jakikolwiek niepokój.

Równie ważna powinna być profilaktyka – wykonywanie badań rekomendowanych przez lekarzy i refundowanych przez państwo. Tylko wtedy istnieje szansa na to, by polscy pacjenci trafiali na oddziały onkologiczne szybciej, niż ma to miejsce obecnie.

Alicja Jabłońska-KrzywyA
Napisane przez

Alicja Jabłońska-Krzywy

Redaktor Naczelna Focus o Zdrowiu. Medical content creator, ekspertka w obszarze dziennikarstwa wyjaśniającego, digital content marketingu oraz komunikacji. Od wielu lat z pasją tworzy treści, prezentujące odbiorcom trudne zagadnienia zdrowotne w empatyczny sposób. Publikowała na portalu zdrowie.natemat.pl, przez wiele lat związana z branżą farmaceutyczną.