Szkoły na granicy światów. Nauka między klasówką a kroplówką

Szkoły przyszpitalne to wciąż niedostrzegany segment polskiego systemu edukacji. Nowy raport po raz pierwszy kompleksowo opisuje ich funkcjonowanie, rolę w procesie zdrowienia dzieci i wyzwania, z jakimi mierzą się nauczyciele pracujący w szpitalach.
Edukacja dzieci przebywających w szpitalu jest równie ważna, co tych, które uczęszczają do szkół /Fot. Freepik

Edukacja dzieci przebywających w szpitalu jest równie ważna, co tych, które uczęszczają do szkół /Fot. Freepik

Działają w cieniu, między systemami, między życiem a chorobą. Są mostem między salą szpitalną a szkolną klasą, między niepewnością a nadzieją. Fundacja Szkoła z Klasą opublikowała pierwszy w Polsce raport poświęcony szkołom przyszpitalnym – placówkom, o których istnieniu wielu Polaków nawet nie wie. A bez których tysiące dzieci nie miałoby szans na edukacyjny powrót do normalności.

Czytaj też: Rak nie czeka w kolejce, a pacjenci tak. Dramatyczne dane Fundacji Alivia

Gdy dziecko trafia do szpitala z powodu choroby przewlekłej, urazu lub zaburzeń psychicznych, jego życie zmienia się z dnia na dzień. Przerywa szkołę, relacje rówieśnicze, rytm dnia. To, co jeszcze wczoraj było rutyną – klasa, przerwa, klasówka – staje się odległe, czasem wręcz nierealne.

W tym trudnym czasie pojawia się nauczyciel ze szkoły przyszpitalnej – często jedyny dorosły niezwiązany z medycyną, który rozmawia z dzieckiem nie o lekach czy wynikach, ale o zadaniu z matematyki, wierszu Baczyńskiego albo cyklu Krebsa. I w tym niepozornym geście zaczyna się proces zdrowienia innego rodzaju – proces odzyskiwania siebie.

Agata Łuczyńska, prezeska Fundacji Szkoła z Klasą, mówi:

Szkoły przyszpitalne mają niemałe znaczenie w systemie edukacji, którego są integralną częścią. Postrzeganie ich jako marginalnego elementu czy jedynie przez pryzmat obciążenia dla budżetu może prowadzić do niepewności wśród kadry oraz dezorganizować pracę, co ma negatywny wpływ na jakość edukacji.

Szkoły przyszpitalne na marginesie systemu edukacji, choć nie powinny tam być

Codzienność pracy nauczycieli szkół przyszpitalnych to nieustanne balansowanie między wymaganiami edukacyjnymi a ograniczeniami wynikającymi ze stanu zdrowia dziecka. Czasem lekcja odbywa się przy łóżku chorego, czasem na korytarzu, czasem trwa 10 minut – bo więcej dziecko nie wytrzyma. A jednak to wystarczy, by zbudować zaufanie, dać impuls, którego nie da żaden antybiotyk.

Czytaj też: Na 7 rano do szkoły? Odważna decyzja władz wpłynie na wyniki dzieci w nauce

Jednocześnie system – zarówno edukacji, jak i zdrowia – traktuje szkoły przyszpitalne jako margines. Nauczyciele nie mają wsparcia psychologicznego, nie są odpowiednio szkoleni do pracy z dziećmi przewlekle chorymi, a ich rola bywa ignorowana przez nauczycieli w szkołach macierzystych. Jak wynika z badania, nawet oceny wystawiane w szpitalu są często kwestionowane. To prowadzi do poczucia izolacji, przemęczenia, a w dłuższej perspektywie – wypalenia zawodowego. Tymczasem to właśnie od tych nauczycieli często zależy, czy dziecko wyjdzie ze szpitala z poczuciem straty, czy z przekonaniem, że coś jednak zyskało.

Edukacja dzieci przebywających w szpitalach nie może być bagatelizowana /Fot. Freepik

Aleksandra Lewandowska, krajowa konsultantka w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży, która objęła raport “Szkoły przyszpitalne w Polsce” honorowym patronatem, wyjaśnia:

Funkcjonowanie szkół przyszpitalnych jest kluczowe zarówno z perspektywy pacjentów, ich rodziców i opiekunów, jak i zespołu terapeutycznego. Możliwość kontynuowania edukacji w bezpiecznym i wspierającym środowisku, gdzie nauczyciele są uważni na potrzeby każdego pacjenta i rozumieją trudności wynikające z danego zaburzenia, znacząco pomaga im w procesie zdrowienia. Docelowy powrót do szkoły macierzystej jest naturalnym etapem całego procesu, dlatego edukacja w szkole przyszpitalnej powinna stanowić płynne przejście między systemem szpitalnym a tradycyjną edukacją.

Największym problemem – poza brakiem uznania – jest brak systemowych rozwiązań. Szkoły przyszpitalne nie mają własnego miejsca w strukturze państwa. Nie istnieje nawet centralna baza tych placówek. Działają w zależności od dobrej woli dyrekcji szpitali, organów prowadzących i lokalnych kuratoriów. Jedna z najbardziej potrzebnych form edukacji funkcjonuje więc “na słowo honoru”.

Agata Łuczyńska, prezeska Fundacji Szkoła z Klasą, dodaje:

Aby z sukcesem realizować swoje zadania szkoły przyszpitalne potrzebują oparcia, zarówno w systemie edukacji, jak i w systemie ochrony zdrowia, oraz współpracy i bieżącej komunikacji pomiędzy tymi obszarami. Tymczasem po obu stronach brakuje nie tylko odpowiednich regulacji, ale przede wszystkim zrozumienia roli szkół przyszpitalnych. Niestety przekłada się to także na niedocenienie pracy nauczycieli zatrudnionych w tych placówkach.

Szczególnie jaskrawo widać znaczenie szkół przyszpitalnych na oddziałach psychiatrycznych, gdzie młodzież trafia z depresjami, zaburzeniami lękowymi, anoreksją, próbami samobójczymi. Tu edukacja jest nie tylko terapią – jest strukturą, która może uratować życie. Regularna nauka, poczucie bycia częścią klasy, możliwość zadania pytania, rozmowy – to wszystko elementy, które pomagają odbudować poczucie wartości i sensu. Bez tych lekcji młodzież spędzałaby całe dnie w stagnacji, samotności i lęku. A jednak i tutaj szkoły przyszpitalne bywają ignorowane przez personel medyczny. Raport wskazuje na liczne przypadki braku współpracy, niedostatecznej komunikacji, a czasem wręcz niechęci ze strony lekarzy.

Raport “Szkoły przyszpitalne w Polsce” powstał w ramach projektu Krople Uważności, realizowanego przez Fundację Szkoła z Klasą we współpracy z Fundacją Edumind i przy wsparciu AstraZeneca. Jego celem było nie tylko zdiagnozowanie problemów, ale i zapoczątkowanie debaty publicznej o konieczności zmian.

Wśród najważniejszych rekomendacji znalazła się potrzeba stworzenia ogólnokrajowego rejestru szkół przyszpitalnych, który umożliwiłby ich lepszą identyfikację i koordynację. Autorzy raportu podkreślają również konieczność wzmocnienia współpracy między resortem edukacji a systemem ochrony zdrowia, tak by szkoły przyszpitalne przestały funkcjonować na marginesie obu struktur. Niezbędne jest także zapewnienie nauczycielom pracującym w tych placówkach dostępu do specjalistycznych szkoleń oraz wsparcia psychologicznego, które pomogłoby im sprostać emocjonalnym i zawodowym wyzwaniom codziennej pracy. Istotne jest również podniesienie społecznego statusu nauczycieli szkół przyszpitalnych i uznanie ich roli jako pełnoprawnych uczestników zarówno procesu edukacyjnego, jak i terapeutycznego.

Marcin PowęskaM
Napisane przez

Marcin Powęska

Biolog, dziennikarz popularnonaukowy, redaktor naukowy Międzynarodowego Centrum Badań Oka (ICTER). Autor blisko 10 000 tekstów popularnonaukowych w portalu Interia, ponad 50 publikacji w papierowych wydaniach magazynów "Focus", "Wiedza i Życie" i "Świat Wiedzy". Obecnie pisze także na łamach OKO.press.