Rak nie czeka w kolejce, a pacjenci tak. Dramatyczne dane Fundacji Alivia

Na rezonans magnetyczny trzeba czekać nawet 153 dni, na tomografię – 108. Ale to dopiero początek dramatu: na opis badania – kolejne tygodnie. W skrajnych przypadkach pierwsza wizyta u onkologa przypada po ponad pół roku od zgłoszenia objawów. Najnowsze dane Fundacji Alivia pokazują obraz systemu, który zamiast ratować życie pacjentów chorych na raka, odbiera im czas, zdrowie i nadzieję.
Lekarze nie mają wpływu na czas ocekiwania pacjenta na wizytę /Fot. Freepik

Lekarze nie mają wpływu na czas ocekiwania pacjenta na wizytę /Fot. Freepik

Fundacja Alivia, monitorująca od dekady dostępność do diagnostyki obrazowej, opublikowała najnowsze dane z portalu Onkoskaner. Obraz, który się z nich wyłania, jest alarmujący: dramatycznie długie kolejki do rezonansu magnetycznego, tomografii komputerowej, badań PET-CT, a nawet pierwszej wizyty onkologicznej. W wielu województwach czas oczekiwania liczony jest nie w dniach, a w miesiącach – nawet w przypadku pilnych skierowań.

Czytaj też: Nowa era w leczeniu raka płuca. Czy polscy pacjenci skorzystają z innowacyjnych terapii?

Najgorzej sytuacja wygląda w województwach kujawsko-pomorskim, małopolskim i zachodniopomorskim. Tam pacjenci czekają najdłużej – odpowiednio nawet 153 dni na rezonans i 225 dni na pierwszą wizytę onkologiczną. Różnice między regionami są kolosalne – w Podlaskiem na tomografię czeka się 14 dni, w Małopolsce – 108. Oznacza to, że w zależności od miejsca zamieszkania, pacjent może mieć cztery miesiące więcej lub mniej na rozpoczęcie leczenia.

Aleksandra Ciompała, koordynatorka projektu Alivia Onkoskaner, mówi:

Opóźnienia w diagnostyce prowadzą do dramatycznych konsekwencji zdrowotnych, ponieważ czas odgrywa kluczową rolę w skuteczności leczenia wielu chorób, zwłaszcza nowotworowych. W ciągu kilku miesięcy niewielka, prosta do usunięcia zmiana, może przerodzić się w zaawansowane stadium choroby. Każdy dzień oczekiwania może zatem oznaczać zmniejszenie szans na skuteczną terapię, a w skrajnych przypadkach – brak możliwości wyleczenia. Musimy dążyć do usprawnienia procesów diagnostycznych i skrócenia kolejek, aby każdy pacjent mógł jak najszybciej otrzymać odpowiednią pomoc.

Rak zabija, system milczy

Diagnostyka nowotworów to wyścig z czasem. Im szybsze wykrycie choroby, tym większa szansa na skuteczne leczenie. Tymczasem dane z raportu opracowanego w styczniu 2025 r. pokazują, że aż 38 proc. chorych czekało ponad trzy miesiące na postawienie diagnozy od momentu zgłoszenia objawów lekarzowi. To czas, w którym rak może przejść z wczesnego stadium do nieoperacyjnego, rozsianego nowotworu.

Czytaj też: Stary lek, nowa broń. Digoksyna w walce z przerzutami raka

W dodatku – nawet po wykonaniu badania – pacjenci często tygodniami czekają na jego opis. Pani Jadwiga z Krakowa relacjonuje, że na wynik rezonansu czekała trzy miesiące. Pan Adam z Bolesławca – już ósmy tydzień dzwoni codziennie i nadal nie ma opisu. Kontakt z placówkami? Praktycznie niemożliwy: nieodbierane telefony, przepełnione infolinie, zamknięte rejestracje.

Zróżnicowanie regionalne to kolejna bolączka. Fundacja Alivia i Najwyższa Izba Kontroli (NIK) podkreślają, że miejsce zamieszkania wpływa na szanse pacjenta. Przykład? Na rezonans w trybie pilnym w Świętokrzyskiem czeka się 25 dni, w Kujawsko-Pomorskiem – 115. Na PET-CT w Łódzkiem – 83 dni, w Podkarpackiem – 5. Ta “loteryjność systemu” prowadzi do zjawiska medycznej turystyki – ci, którzy mogą, szukają wolnych terminów w innych województwach. Ci, którzy nie mają internetu, samochodu ani wiedzy, czekają – i chorują – lokalnie.

Na rozpoczęcie leczenia raka w wielu miejscach w Polsce czeka się zdecydowanie za długo /Fot. Freepik

Problemem nie są tylko terminy, ale i kadra. Choć liczba radiologów wzrosła o 14 proc. między 2017 a 2021 rokiem, wciąż brakuje ich w co trzeciej placówce. Obecnie pracuje w Polsce około 4300 radiologów – zdecydowanie za mało, by sprostać rosnącemu zapotrzebowaniu na badania obrazowe, od których zależy 80 proc. onkologicznych diagnoz.

W tle czai się jeszcze większy kryzys: luka finansowa w systemie ochrony zdrowia. Eksperci szacują, że w latach 2025–2028 zabraknie nawet 249 miliardów złotych. Tymczasem rząd rozważa obniżenie składki zdrowotnej dla przedsiębiorców – co może kosztować NFZ kolejne 5 miliardów rocznie. Nawet ministra zdrowia Izabela Leszczyna przyznała, że nie poprze tego projektu. W opinii Fundacji Alivia – to groźny eksperyment na żywym organizmie, jakim jest system ochrony zdrowia.

Fundacja Alivia nie tylko monitoruje, ale też interweniuje. W 2024 roku jej działania doprowadziły m.in. do zwrotu nielegalnie pobranych opłat w jednej z pomorskich placówek, gdzie pacjenci musieli dopłacać za szybsze opisy badań. W razie rażących nieprawidłowości Fundacja zgłasza sprawy do NFZ i Rzecznika Praw Pacjenta.

Alicja Fudali, koordynatorka ds. relacji zewnętrznych Onkofundacji Alivia, mówi:

Każda interwencja, którą podejmujemy, to krok w stronę bardziej transparentnego i dostępnego systemu ochrony zdrowia, w którym pacjent nie musi obawiać się ukrytych kosztów ani nieuzasadnionych opóźnień. Wierzymy, że zmieniając system od podstaw, możemy zmierzać w kierunku zapewnienia wszystkim pacjentom równego dostępu do opieki medycznej. Zdecydowana reakcja na nieprawidłowości w placówkach medycznych jest jednym z zadań realizowanych w naszej Fundacji, bo tylko poprzez konsekwentne działania możemy wpływać na rzeczywistą poprawę systemu i doprowadzić do sytuacji, w której pacjent nie będzie traktowany jako “problem”, lecz jako człowiek zasługujący na najlepszą możliwą opiekę.

Onkofundacja Alivia od 15 lat wspiera pacjentów chorych na nowotwory, pomagając im w zdobywaniu informacji, finansowaniu leczenia i obronie ich praw. Ale dziś nawet najlepsza fundacja nie zastąpi sprawnego systemu zdrowia. A rak nie czeka. I nie powinien też czekać pacjent.

Marcin PowęskaM
Napisane przez

Marcin Powęska

Biolog, dziennikarz popularnonaukowy, redaktor naukowy Międzynarodowego Centrum Badań Oka (ICTER). Autor blisko 10 000 tekstów popularnonaukowych w portalu Interia, ponad 50 publikacji w papierowych wydaniach magazynów "Focus", "Wiedza i Życie" i "Świat Wiedzy". Obecnie pisze także na łamach OKO.press.