Z danych kieleckiego szpitala wynika, że w pierwszej połowie 2025 r. wykonano blisko 30 operacji tętniaków aorty – to liczba, która w poprzednich latach zamykała cały roczny bilans. Szczególnie dramatyczny był czerwiec, gdy w zaledwie kilkanaście dni przeprowadzono siedem zabiegów, z czego aż sześć dotyczyło wyjątkowo groźnego rozwarstwienia aorty.
Czytaj też: Rozrusznik jak ziarnko ryżu, światło jako klucz. Przełom zrodzony z potrzeby ratowania dzieci
Dr n. med. Edward Pietrzyk, kierownik kliniki kardiochirurgii w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Kielcach, mówi:
To sytuacja bez precedensu. W całej mojej praktyce nie pamiętam takiej serii.
Tylu operacji tętniaków aorty jeszcze nie było – to nie jest dobra wiadomość
Tętniak to patologiczne poszerzenie naczynia krwionośnego – w tym przypadku aorty, czyli największej tętnicy w organizmie człowieka, rozprowadzającej krew z serca do wszystkich narządów. Gdy ściana aorty słabnie, może dojść do jej nadmiernego rozciągnięcia i powstania „wypukliny”. Zwykle tętniaki rosną powoli i długo pozostają bezobjawowe – aż do momentu pęknięcia lub rozwarstwienia, czyli pęknięcia jednej z warstw ściany naczynia z nagłym krwawieniem wewnętrznym. To stan bezpośredniego zagrożenia życia.
Czytaj też: Prawdziwy zawał serca nie wygląda jak w filmie – a ta niewiedza może zabić
Rozwarstwienie aorty jest jeszcze bardziej dramatycznym scenariuszem – dochodzi wówczas do oderwania się wewnętrznej warstwy naczynia i powstania tzw. „fałszywego światła”, przez które krew przestaje płynąć normalnym torem. Taki stan może prowadzić do nagłego niedokrwienia ważnych narządów, zawału serca, udaru mózgu, paraliżu, a w najgorszym przypadku – do błyskawicznej śmierci. Właśnie dlatego tak istotna jest wczesna diagnostyka, a w przypadku podejrzenia – szybka tomografia komputerowa i badanie echokardiograficzne.

Tętniaki i rozwarstwienia aorty przez lata były uważane za choroby wieku podeszłego, dotykające głównie osób po 60. roku życia – szczególnie mężczyzn z wieloletnim nadciśnieniem tętniczym, palaczy i osoby z zaawansowaną miażdżycą. Jednak ten obraz zaczyna się gwałtownie zmieniać. Coraz częściej kardiochirurdzy operują 30- i 40-latków, u których choroba rozwija się po cichu, bez żadnych wcześniejszych objawów. W ich przypadku winne mogą być uwarunkowania genetyczne, których wcześniej nikt nie zdiagnozował.
Na ryzyko wpływają też czynniki środowiskowe: sezonowe wahania ciśnienia atmosferycznego, gwałtowne zmiany pogody, ostre infekcje wirusowe z wysoką gorączką, a nawet nadmierne spożycie energetyków. Jeden z najmocniej zapadających w pamięć przypadków dotyczył 15-latka, który zmarł z powodu rozwarstwienia aorty wywołanego infekcją wirusową. Statystyki pokazują, że niemal połowa pacjentów umiera jeszcze przed dotarciem do szpitala. Wśród tych, którzy przeżyją transport, śmiertelność okołozabiegowa sięga 30-70 proc., zależnie od powikłań, niedokrwienia narządów i ogólnego stanu zdrowia.
Dr Pietrzyk apeluje do pacjentów, by nie bagatelizowali nawet pozornie niespecyficznych objawów:
Uczucie rozpierania w klatce piersiowej, duszność, spadek tolerancji wysiłku – wszystko to może świadczyć o zagrażającym życiu rozwarstwieniu aorty. Osoby z nadciśnieniem, które mają 160 mmHg w spoczynku, a po niewielkim wysiłku ponad 200, powinny być szczególnie ostrożne. Profilaktyka to klucz: regularne pomiary ciśnienia, kontrola poziomu cholesterolu i cukru, zdrowa dieta, unikanie nadwagi i stresu.
Zabiegi ratujące życie pacjentów z rozwarstwieniem aorty należą do najtrudniejszych w całej kardiochirurgii. Lekarze muszą wprowadzić organizm w stan głębokiej hipotermii i czasowego zatrzymania krążenia, aby mózg był chroniony podczas rekonstrukcji aorty. To także potężne wyzwanie transfuzjologiczne. Podczas operacji rozwarstwienia aorty potrzeba nawet 30 jednostek krwi. Tyle, ile oddaje 30 dawców. W okresie letnim – gdy liczba oddających gwałtownie spada – szpital staje przed dramatycznymi niedoborami. Dlatego tak ważne jest regularne oddawanie krwi. Największe zapotrzebowanie dotyczy obecnie grup: A Rh-, 0 Rh+ i Rh-, oraz B Rh+ i Rh-. Regionalne Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Kielcach apeluje o mobilizację społeczną – zwłaszcza teraz, gdy tętniaki atakują z niespotykaną siłą.