„Zaraz” i „za chwilę” nie dla każdego znaczą to samo. Badanie o dopaminie rzuca ciekawe światło na poczucie czasu

Czas wyjątkowo trudno ocenia się, gdy mówimy o ADHD. Ucieka, rozpływa się, nagle znika między „zaraz zacznę” a „jak to już minęły dwie godziny?”. Czasem pięć minut nudy trwa jak pół dnia, a intensywne zajęcie potrafi wessać cały wieczór bez ostrzeżenia. W potocznych rozmowach często wrzuca się to do worka z napisem ślepota czasowa, ale za tym doświadczeniem stoi coś znacznie ciekawszego niż zwykłe roztargnienie.
Fot. Freepik

Fot. Freepik

Nowe badanie opublikowane w „Nature Communications” dorzuca do tej układanki ważny element. Pokazuje, że dopaminergiczne procesy w mózgu mogą wpływać na to, jak pamiętamy upływ czasu – zwłaszcza wtedy, gdy ciąg zdarzeń zostaje przerwany wyraźną zmianą. Innymi słowy: mózg nie zapisuje przeszłości jak zegarek. Raczej montuje ją po swojemu, a dopamina może być jednym z mechanizmów, które decydują, czy dwa wydarzenia wydają nam się bliskie, czy dziwnie od siebie oddalone.

Mózg nie odmierza wspomnień stoperem

W badaniu uczestnicy oglądali sekwencje neutralnych obrazków, którym towarzyszyły dźwięki. Przez chwilę wszystko pozostawało stabilne: ton pojawiał się po tej samej stronie, zadanie przebiegało według tego samego schematu. Co pewien czas następowała jednak zmiana – dźwięk przenosił się do drugiego ucha, zmieniał wysokość, a uczestnik musiał użyć innej ręki do odpowiedzi. Dla mózgu był to czytelny sygnał: „skończył się jeden fragment, zaczyna kolejny”.

Później badani oceniali, jak daleko w czasie znajdowały się od siebie poszczególne obrazki. Obiektywnie odległość była taka sama, ale pary rozdzielone „granicą zdarzenia” wydawały się bardziej oddalone niż te, które pojawiły się w jednym, ciągłym kontekście. To pokazuje, że poczucie czasu w pamięci nie zależy wyłącznie od liczby sekund, ale też od tego, ile zmian wydarzyło się po drodze.

Myślę, że każdy zna to z życia. Dzień spędzony w domu na podobnych obowiązkach potrafi zlać się w jedną plamę. Za to dzień podróży, kilku spotkań i nagłych zwrotów akcji po tygodniu wydaje się znacznie dłuższy, niż wynikałoby z kalendarza.

Czytaj też: SPRAWDZILIŚMY: Co czwarty Polak ma problem z oceną informacji zdrowotnych

Dopamina jako znacznik

Najciekawszy element eksperymentu dotyczył dopaminy. Naukowcy obserwowali aktywność brzusznego pola nakrywki, czyli VTA – obszaru silnie związanego z układem dopaminergicznym i uczeniem się tego, co istotne. Gdy w sekwencji pojawiała się zmiana kontekstu, aktywność VTA rosła. Co więcej, im silniejsza była ta reakcja przy „granicy zdarzenia”, tym większą odległość czasową uczestnicy później przypisywali obrazkom rozdzielonym tą granicą.

To nie znaczy, że dopamina „wydłuża czas” w prostym, mechanicznym sensie. Badanie dotyczyło czasu pamiętanego, nie tego, jak minuta jest przeżywana na bieżąco. Ale sugeruje coś bardzo ciekawego: dopamina może pomagać mózgowi zaznaczać momenty przejścia, zmiany i aktualizacji sytuacji. A skoro są one mocniej oznaczone, pamięć później traktuje je jak bardziej odrębne fragmenty rzeczywistości.

Autorzy sprawdzali też mruganie, które bywa traktowane jako pośredni wskaźnik aktywności dopaminergicznej. Po zmianach kontekstu badani mrugali częściej, a sama aktywność VTA była powiązana z większą liczbą mrugnięć.

I tu naturalnie pojawia się ADHD

ADHD od lat łączy się z trudnościami w przetwarzaniu czasu. Badania opisują problemy z jego szacowaniem, reprodukowaniem i porównywaniem, a także z planowaniem działań w przyszłości. W praktyce oznacza to nie tylko spóźnienia, lecz także kłopot z oceną, ile potrwa zadanie, jak odległy jest termin albo czy „mam jeszcze chwilę” rzeczywiście oznacza chwilę.

W literaturze pojawia się również hipoteza szybszego „wewnętrznego zegara” u części osób z ADHD, zwłaszcza w zadaniach wymagających dłuższego utrzymania uwagi. Nie jest to oczywiście jedyne wyjaśnienie – w grę wchodzą także funkcje wykonawcze, pamięć robocza, uwaga, motywacja i przetwarzanie nagrody.

Leki na ADHD nie działają u każdego – już wiemy, dlaczego /Fot. Freepik

Nowe badanie nie dotyczyło osób z ADHD. Nie sprawdzało diagnoz, objawów ani tego, czy osoby z ADHD silniej „rozciągają” w pamięci zdarzenia oddzielone zmianą kontekstu. Mimo to trudno nie zauważyć, że opisuje proces pasujący do szerszego problemu. Jeśli dopamina pomaga porządkować doświadczenie w czasie, a ADHD wiąże się z odmiennym działaniem układów dopaminergicznych oraz z zaburzeniami przetwarzania czasu, to pojawia się ważne pytanie: czy część codziennych trudności z czasem wynika także z tego, jak mózg segmentuje zdarzenia i zapisuje ich wzajemne oddalenie?

To na razie pytanie, nie odpowiedź. Ale dobre pytania w nauce często są cenniejsze od przedwczesnych puent.

„Ślepota czasowa” nie brzmi już jak wymówka

Mam wrażenie, że rozmowa o ADHD i czasie nadal zbyt często wpada w moralizatorski ton. Ktoś się spóźnia, źle szacuje termin, odkłada rzecz do ostatniej chwili – łatwo uznać, że po prostu „nie ogarnia”. Tymczasem kolejne badania pokazują, że czas nie jest dla mózgu neutralną linią na osi. Jest konstrukcją, którą trzeba na bieżąco przewidywać, mierzyć, zapamiętywać i odnosić do przyszłych decyzji.

W badaniu z „Scientific Reports” dotyczącym dzieci z ADHD autorzy przypominają, że zaburzone przetwarzanie czasu może przekładać się na impulsywność, odkładanie zadań, problemy z przewidywaniem konsekwencji i utrzymaniem uwagi. Co ciekawe, eksperymentalna stymulacja wybranych obszarów kory przedczołowej poprawiała część zadań związanych z oceną czasu, choć było to niewielkie, eksploracyjne badanie i absolutnie nie daje podstaw do ogłaszania nowej terapii. Pokazuje jednak, że „poczucie czasu” nie jest psychologiczną fanaberią, tylko konkretną funkcją poznawczą, którą można badać w mózgu.

Monika WojciechowskaM
Napisane przez

Monika Wojciechowska