Ebola w odwrocie? Początek końca śmiertelnego wirusa

Leczenie śmiertelnej gorączki krwotocznej może wkrótce przestać być domeną szpitali polowych i drogich terapii dożylnych. Najnowsze badania wskazują, że wystarczy… pojedyncza pigułka. Czy Ebola przestanie już zabijać?
Wirus Ebola zbiera obecnie wyjątkowo śmiertelne żniwo, ale wkrótce może się to zmienić /Fot. Freepik

Wirus Ebola zbiera obecnie wyjątkowo śmiertelne żniwo, ale wkrótce może się to zmienić /Fot. Freepik

Ebola od dawna budzi strach. Wirus, który po raz pierwszy zidentyfikowano w 1976 roku, powoduje gorączkę krwotoczną, prowadzącą do rozległych uszkodzeń narządów wewnętrznych i często do śmierci. Zakażenie następuje przez bezpośredni kontakt z płynami ustrojowymi, a śmiertelność może sięgać nawet 90 proc. Co gorsza, choroba dotyka przede wszystkim kraje Afryki Subsaharyjskiej, gdzie infrastruktura medyczna bywa niewydolna, a dostęp do skutecznych terapii – ograniczony.

Czytaj też: Nieuchwytny wróg traci tarczę. Odkryto nowy sposób walki z norowirusem

Przez dziesięciolecia postęp w leczeniu Eboli był powolny. Szczepionkę zatwierdzono dopiero w 2019 r., a dostępne obecnie terapie – głównie przeciwciała monoklonalne – wymagają kosztownego przechowywania i podania w warunkach szpitalnych. Dla wielu regionów świata to wciąż luksus. Teraz jednak naukowcy z University of Texas Medical Branch w Galveston pod kierunkiem dr Thomasa Geisberta donoszą o przełomie. W badaniu opublikowanym w czasopiśmie Science Advances wykazali, że nowy doustny lek o nazwie obeldesiwir potrafi skutecznie wyleczyć małpy zakażone wirusem Ebola.

Ebola vs. obeldesiwir – kto wyjdzie zwycięsko z tego starcia?

Obeldesiwir to tzw. inhibitor polimerazy – substancja blokująca enzym niezbędny do namnażania się wirusa. Jest to doustna wersja remdesiwiru, znanego z leczenia COVID-19. W eksperymencie zastosowano ją wobec dwóch gatunków małp: makaków królewskich i krabożernych, które poddano działaniu niezwykle wysokiej – aż 30 tys. razy przekraczającej dawkę śmiertelną dla człowieka – porcji wariantu Makona wirusa Ebola. Efekt? 100 proc. przeżywalności u makaków królewskich i 80 proc. u makaków krabożernych. Dla porównania: wszystkie małpy z grupy kontrolnej, które nie otrzymały leku, zmarły.

Czytaj też: Przełom w walce z HIV. Lek onkologiczny EBC-46 jako klucz do eliminacji wirusa

Co istotne, lek nie tylko oczyścił krew z wirusa, ale również wywołał silną odpowiedź immunologiczną. U leczonych małp zaobserwowano produkcję przeciwciał oraz brak uszkodzeń narządów wewnętrznych. To sugeruje, że obeldesiwir może nie tylko leczyć, ale również chronić przed długofalowymi skutkami zakażenia.

Wirus Ebola /Fot. CDC, Unsplash

Dr Thomasa Geisbert mówi:

Chcieliśmy stworzyć coś praktyczniejszego, co mogłoby pomóc w zapobieganiu, kontrolowaniu i tłumieniu ognisk choroby. Doustna forma leku może być stosowana nawet w najbardziej odległych rejonach świata, bez potrzeby użycia chłodziarek czy infuzji dożylnych.

Największą zaletą obeldesiwiru może być jego szerokie spektrum działania. W przeciwieństwie do obecnych terapii z udziałem przeciwciał, które działają tylko na jedną odmianę wirusa Ebola (Zaire), nowy lek ma potencjał walki z różnymi szczepami, a także z blisko spokrewnionym wirusem Marburg. Obeldesiwir jest już testowany w II fazie badań klinicznych właśnie pod kątem tej drugiej choroby.

Mimo obiecujących wyników, droga do dopuszczenia leku do użytku u ludzi będzie jeszcze wymagać dalszych badań klinicznych. Niemniej uzyskane wyniki są statystycznie silne, ponieważ do zakażenia użyto skrajnie wysokiej dawki wirusa, co ograniczyło konieczność stosowania dużych grup kontrolnych.

W tle naukowego przełomu przewija się też wątek polityczny i finansowy. Dr Geisbert podkreśla, że ogromna większość środków na badania nad Ebolą pochodziła z rządowych grantów, głównie od amerykańskich National Institutes of Health. Tymczasem pod rządami Donalda Trumpa wiele takich projektów zostało wstrzymanych lub anulowanych.

Czy pigułka na Ebolę może odmienić walkę z chorobami zakaźnymi w krajach rozwijających się? Jeśli dalsze badania potwierdzą skuteczność i bezpieczeństwo obeldesiwiru u ludzi, może to być nie tylko przełom w leczeniu jednej z najbardziej śmiertelnych chorób, ale także model dla opracowywania tanich, dostępnych i łatwych w użyciu terapii przeciwko innym zagrożeniom epidemicznym. Nadzieja, która jeszcze niedawno była zarezerwowana dla najbogatszych, może dzięki jednej tabletce stać się powszechnym dobrem.

Marcin PowęskaM
Napisane przez

Marcin Powęska

Biolog, dziennikarz popularnonaukowy, redaktor naukowy Międzynarodowego Centrum Badań Oka (ICTER). Autor blisko 10 000 tekstów popularnonaukowych w portalu Interia, ponad 50 publikacji w papierowych wydaniach magazynów "Focus", "Wiedza i Życie" i "Świat Wiedzy". Obecnie pisze także na łamach OKO.press.