Zakażenie HIV dotyka obecnie ok. 1,3 miliona osób rocznie, a wirus pozostaje jednym z największych zagrożeń naszych czasów. Pomimo postępów w terapii antyretrowirusowej (ART) i dostępności codziennej profilaktyki (PrEP), wiele osób nie korzystało z ochrony z powodu barier logistycznych, społecznych lub finansowych. Teraz to może się zmienić.
Czytaj też: Test na HIV u lekarza rodzinnego. Przełomowa zmiana w walce z epidemią w Polsce
W czerwcu 2025 roku Amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) zatwierdziła nowy sposób stosowania lenacapawiru – jako wstrzykiwanej co sześć miesięcy profilaktyki, która w badaniach klinicznych wykazała niemal stuprocentową skuteczność. To pierwszy raz w historii, kiedy lek prewencyjny osiąga taki poziom ochrony przy tak niskiej częstotliwości dawkowania.
Daniel O’Day, dyrektor generalny Gilead Sciences, producenta lenacapawiru, mówi:
To przełomowy dzień w dekadach walki z HIV. To jedno z najważniejszych osiągnięć naukowych naszych czasów, które daje realną szansę na zakończenie epidemii HIV.
Jak działa lenacapawir?
Lenacapawir należy do nowej klasy leków – inhibitorów kapsydu wirusa HIV‑1. Kapsyd to białkowa osłona otaczająca materiał genetyczny wirusa, niezbędna do jego wniknięcia do komórki i rozpoczęcia replikacji. Lenacapawir blokuje ten proces – uniemożliwia wirusowi przedostanie się do komórki i powielanie się. To sprawia, że jest skuteczny zarówno w leczeniu osób już zakażonych (w tej roli został zatwierdzony w 2022 r.), jak i – co teraz potwierdzono – w zapobieganiu zakażeniom u osób zdrowych.
Czytaj też: Uśpiony wirus, ukryty mechanizm. Przełom z Krakowa może pomóc pokonać HIV
W badaniach klinicznych lenacapawir podawany co 6 miesięcy zapewniał ochronę na poziomie 99 proc. lub wyższym. U żadnego z uczestników przyjmujących lek nie wykryto HIV. Naukowcy podkreślają, że to nie tylko kwestia skuteczności farmakologicznej – tak rzadkie dawkowanie rozwiązuje też problemy z utrzymaniem ciągłości terapii oraz ze stygmatyzacją, z którą często mierzą się osoby korzystające z codziennych preparatów PrEP.

Prof. Carlos del Rio z Emory University dodaje:
Może to być ta przełomowa forma PrEP, na którą czekaliśmy. Dwa zastrzyki rocznie mogą całkowicie odmienić dostępność ochrony dla tych, którzy naprawdę jej potrzebują.
Jednak samo zatwierdzenie leku to dopiero początek. Aby rzeczywiście zmienić oblicze epidemii, potrzebna jest dostępność – także poza USA czy Europą. Tu pojawia się drugi, równie istotny aspekt: polityka dostępu.
Koniec epidemii HIV?
Firma Gilead Sciences podpisała przełomowe porozumienie z Global Fund to Fight AIDS, Tuberculosis and Malaria (Global Fund), na mocy którego substancja czynna lenacapawir będzie dostarczana bez zysku dla producenta do nawet dwóch milionów osób w krajach o niskich i średnich dochodach. Co więcej – firma udzieliła licencji sześciu producentom leków generycznych, którzy będą mogli wytwarzać lenacapawir bez opłat licencyjnych w 120 krajach o najwyższej zachorowalności. To jeden z najodważniejszych gestów w historii wielkiej farmacji.
Peter Sands, dyrektor wykonawczy Global Fund, wyjaśnia:
To nie tylko przełom naukowy – to punkt zwrotny w historii epidemii HIV/AIDS. Po raz pierwszy mamy narzędzie, które może realnie zmienić trajektorię epidemii – ale tylko wtedy, jeśli dotrze do tych, którzy najbardziej go potrzebują.
Pomimo entuzjazmu, niektórzy komentatorzy zwracają uwagę, że model udostępniania leków bez zysku powinien stać się standardem, a nie wyjątkiem. Do tej pory dostęp do PrEP pozostawał nierówny – w wielu krajach Afryki, Azji Południowej czy Ameryki Łacińskiej stosowanie codziennych tabletek PrEP było ograniczone przez ceny, infrastrukturę oraz społeczne piętno.
Lenacapawir może zmienić ten stan rzeczy – ale tylko wtedy, jeśli świat zareaguje szybko, sprawiedliwie i solidarnie. Jak podkreśla Global Fund, potrzebne są nie tylko leki, ale też programy edukacyjne, transport, szkolenia i kampanie społeczne, które zlikwidują strach i uprzedzenia związane z HIV. Nadzieja jest – teraz czas, by nie zmarnować tej szansy.