Wirusowe zapalenie wątroby typu A (WZW A) to infekcja, która – choć często lekceważona – potrafi przebiegać gwałtownie i prowadzić do hospitalizacji, zwłaszcza u dorosłych pacjentów. Przenosi się drogą fekalno-oralną, a więc wystarczy nieumyta dłoń, nieprzepłukane owoce czy kontakt z niedostatecznie czystą powierzchnią, by doszło do zakażenia. Choroba może pojawić się już po kilku tygodniach od kontaktu z wirusem, a jej przebieg – od łagodnego po ciężki – zależy od wieku, odporności i ogólnego stanu zdrowia pacjenta.
Czytaj też: Rzadki rak wątroby w odwrocie? Ta terapia daje nadzieję młodym pacjentom
Eksperci z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu nie mają złudzeń: WZW A wraca i trzeba potraktować to poważnie. Jak przypominają, wirus HAV wywołuje ostre zapalenie wątroby, a jego objawy często zmuszają do hospitalizacji. Do zakażenia dochodzi niepostrzeżenie – wystarczy dotknięcie ust, nosa lub oczu nieumytą ręką, by narazić się na infekcję.
Coraz więcej przypadków WZW typu A, a i tak nie mamy pełnego obrazu
Z danych Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Instytutu Badawczego wynika, że w 2022 r. w Polsce odnotowano 233 przypadki WZW A, co stanowiło ponad dwukrotny wzrost w porównaniu z rokiem wcześniejszym. W 2024 r. liczba ta wzrosła do 319 przypadków, a w pierwszej połowie 2025 r. odnotowano już kolejny dwukrotny wzrost względem analogicznego okresu w roku ubiegłym. A to tylko dane zgłoszone – specjaliści są przekonani, że rzeczywista skala zakażeń jest znacznie większa. Duża część infekcji przebiega bezobjawowo, szczególnie u dzieci, przez co wiele przypadków nigdy nie trafia do statystyk.
Czytaj też: Zamach na metabolizm. Jak bakterie jelitowe dokarmiają wątrobę i psują cukier
Choć Polska nadal znajduje się w grupie krajów o stosunkowo niskiej zapadalności na WZW typu A, eksperci z USK przypominają, że to nie powód do beztroski. Dlatego lekarze apelują o zwiększenie czujności, zwłaszcza podczas podróży zagranicznych i w okresie letnich wyjazdów.
Prof. Jarosław Drobnik, naczelny epidemiolog USK we Wrocławiu, mówi:
Najlepszym zabezpieczeniem przed tak zwaną chorobą brudnych rąk, czyli wirusowym zapaleniem wątroby typu A, jest szczepienie. Warto je zrealizować i mieć spokojną głowę, tym bardziej że są szczepionki dwuwalentne, czyli połączenie szczepionki przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby typu A i przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby typu B. W ten prosty sposób zabezpieczamy się długoterminowo, na około 10 lat.
Oprócz szczepień ogromne znaczenie ma również codzienna higiena – z pozoru banalna, ale często zaniedbywana. Mycie rąk wodą z mydłem – po skorzystaniu z toalety, przed posiłkiem czy po kontakcie z żywnością – to najprostszy sposób ograniczenia transmisji wirusa. Brudne ręce odpowiadają nie tylko za WZW A, ale także za biegunki, zatrucia pokarmowe i inne choroby zakaźne.

Prof. Jarosław Drobnik dodaje:
W sytuacji, kiedy siadamy do posiłku, bezwzględnie musimy pamiętać o umyciu rąk, szczególnie po skorzystaniu z toalety, ale nie tylko. Warto też np. w restauracji przetrzeć podane przez obsługę sztućce. Jeśli lubimy w czasie wyjazdów korzystać ze street foodów, zwróćmy uwagę na to, w jakich warunkach są przygotowywane posiłki. Oczywiście nie przeprowadzimy kontroli na zapleczu, ale czasem da się zauważyć bałagan i jeśli coś budzi nasze wątpliwości, to lepiej zrezygnować i zjeść w bezpiecznym miejscu. Najbezpieczniejsze są potrawy z ognia, bo jest szansa, że w ten sposób unikniemy chorób wirusowych, jak i bakteryjnych.
Owoce i warzywa kupowane na bazarze lub przydrożnych straganach powinny być zawsze dokładnie przepłukane przed spożyciem – jedzenie ich prosto z torebki niesie ryzyko zakażenia. Podczas podróży do krajów, w których standardy sanitarne odbiegają od europejskich, należy szczególnie uważać na wodę pitną – najlepiej korzystać wyłącznie z oryginalnie zamkniętych butelek. Uwagę warto zwrócić także na kostki lodu dodawane do napojów, które często są przygotowywane z wody kranowej, a nie przegotowanej lub butelkowanej, co może stanowić potencjalne źródło zakażenia.
Ciche wirusy
WZW typu A objawia się zazwyczaj nagle: nudnościami, wymiotami, utratą apetytu, bólem brzucha, wzdęciami, gorączką i żółtaczką. Czasem objawy są niespecyficzne i przypominają zwykłe przeziębienie. Choć większość przypadków ulega samoistnemu wyleczeniu, przebieg może być długotrwały i wyczerpujący – zwłaszcza u osób dorosłych i starszych.
Dr Jakub Zelig, specjalista chorób zakaźnych i gastroenterologii z USK, mówi:
Nie u wszystkich takie objawy się pojawią, niektórzy przejdą to zakażenie łagodnie, w niemal stu procentach objawy są uleczalne.
Z kolei zakażenie wirusem HBV (WZW B) często przebiega podstępnie – przez długi czas bezobjawowo, ale z ryzykiem przewlekłego zapalenia wątroby i powikłań onkologicznych. Przenosi się przez krew lub kontakty seksualne.

Dr Jakub Zelig dodaje:
Jeśli ktoś raz miał kontakt z wirusem HBV, to prawdopodobnie niewielka ilość materiału genetycznego tego wirusa pozostaje w jądrach komórkowych hepatocytów. U niektórych chorych może to być postać utajona, bez objawów, ale u innych możemy mieć do czynienia z przewlekle aktywnym WZW B.
Jeszcze trudniejsze do wykrycia jest zakażenie HCV, czyli wirusem zapalenia wątroby typu C, które przez lata może pozostawać bezobjawowe.
Dr Jakub Zelig tłumaczy:
Wirusowe zapalenie wątroby typu C zazwyczaj nie ma ostrej fazy, ona się zdarza rzadko, najczęściej jest to takie ciche zakażenie bez objawów, aż ktoś się zorientuje, że coś się dzieje niedobrego z wątrobą. W takim przypadku ważna jest diagnostyka. Lekarz POZ może zlecić badania w kierunku HBV, HCV i HIV lub skierować pacjenta do specjalistycznej poradni.
Choć na WZW C nie ma szczepionki, to dostępne są nowoczesne terapie przeciwwirusowe, które – w zależności od genotypu – pozwalają na wyleczenie nawet w ciągu dwóch miesięcy, z niemal stuprocentową skutecznością.