26 lipca 2025 roku, w niewielkim miasteczku London w stanie Ohio, przyszło na świat dziecko, którego historia mogłaby uchodzić za scenariusz filmu science fiction. Thaddeus Daniel Pierce urodził się zdrowy, z wagą typową dla donoszonego noworodka, choć genetycznie został „poczęty” w zupełnie innej epoce – w maju 1994 roku.
Czytaj też: Narodziny nowej ery. Pierwsze dziecko poczęte dzięki procedurze ICSI
Zarodki, z których pochodzi Thaddeus, zostały stworzone 31 lat wcześniej, w czasach, gdy technologia zapłodnienia in vitro była jeszcze w fazie powolnego przebijania się do świadomości społecznej, a jego obecny ojciec miał zaledwie kilka lat.
Trzy małe nadzieje
Historia Thaddeusa sięga problemów z płodnością Lindy Archerd, dziś 62-letniej kobiety z Oregonu. Po sześciu latach nieudanych prób naturalnego poczęcia, Linda i jej mąż zdecydowali się na zapłodnienie in vitro (IVF) – wówczas kosztowną i jeszcze nie do końca akceptowaną społecznie metodę. W maju 1994 r. udało się stworzyć cztery zarodki. Jeden z nich został wykorzystany od razu i doprowadził do narodzin zdrowej dziewczynki. Trzy pozostałe trafiły do zamrażarki – „moje trzy małe nadzieje”, jak mówiła o nich Linda.
Po rozwodzie Archerd uzyskała prawo do dalszego przechowywania zarodków. Przez ponad 30 lat płaciła rocznie około 1000 dol. za ich kriokonserwację. Miała nadzieję, że jeszcze z nich skorzysta. Gdy jednak zaczęła przechodzić menopauzę, wiedziała, że jej czas jako matki się skończył. Nie chciała jednak oddawać zarodków do badań naukowych ani niszczyć ich – traktowała je jako potencjalne dzieci, rodzeństwo swojej córki. Dlatego zaczęła szukać opcji adopcji zarodków z zachowaniem kontaktu.

Archerd zgłosiła się do programu Snowflakes, prowadzonego przez agencję Nightlight Christian Adoptions. Program działa w oparciu o przekonanie, że zarodki to ludzie w najwcześniejszym stadium rozwoju – dlatego „adopcja” odbywa się w formie relacyjnej, a nie anonimowej. Dawcy i „adopcyjni rodzice” mogą się poznać i utrzymywać kontakt.
Zanim zarodki Archerd trafiły do bazy, agencja potrzebowała dokumentacji medycznej sprzed trzech dekad. Niespodziewanie lekarz, który wykonywał IVF w 1994 r., wciąż praktykował. Odszukał starą dokumentację – częściowo ręcznie pisaną – w piwnicy własnego domu. Dopiero wtedy zarodki Lindy mogły trafić do tzw. puli trudnych przypadków – programu Open Hearts.
Zarodki stworzone tak dawno temu rzadko są przyjmowane przez kliniki – około 90 proc. z nich odrzuca możliwość transferu zarodków starszych niż 10-15 lat. Niektóre placówki boją się odpowiedzialności prawnej lub obniżonej skuteczności takich procedur.
To dziecko narodziło się po 30 latach w „zawieszeniu”
Tim i Lindsey Pierce mieli za sobą siedem lat bezowocnych prób poczęcia. Zrezygnowani, zaczęli rozważać tradycyjną adopcję, ale przez przypadek trafili na informacje o programie Snowflakes. Ich otwartość – zaznaczyli zgodę na każdy dostępny zarodek – sprawiła, że zostali połączeni z zarodkami Lindy. Dla Lindy, głęboko wierzącej chrześcijanki, para spełniała wszystkie warunki.
Czytaj też: Nowatorska terapia raka jajnika z Wrocławia daje nadzieję tysiącom kobiet
Zarodki Thaddeusa były zamrożone techniką „slow freezing” – powszechną w latach 80. i 90., zanim świat embriologii przeszedł na witryfikację. Proces ten był ryzykowny – spowolnione zamrażanie groziło powstawaniem mikroskopijnych kryształków lodu, które mogły uszkodzić strukturę zarodka. Dziś stosuje się natychmiastowe zamrażanie w azocie – technikę niemal całkowicie eliminującą to ryzyko.
Embriolożka Sarah Atkinson z kliniki Rejoice Fertility w Tennessee odpowiadała za rozmrożenie zarodków. Musiała pracować w ekstremalnych warunkach: otwierała plastikowe pojemniki w ciekłym azocie za pomocą noża z ostrzem diamentowym. W przeszłości zdarzyło jej się rozciąć policzek, gdy kapsułka eksplodowała pod wpływem naprężeń. W przypadku Thaddeusa udało się – wszystkie trzy zarodki przeżyły rozmrażanie.

Klinika Rejoice Fertility powstała z inicjatywy dr Johna Gordona – specjalisty z konserwatywnego środowiska presbiteriańskiego, który chciał odejść od „produkcji” nadmiarowych zarodków typowej dla IVF. Dla niego każdy zarodek „zasługuje na szansę życia”. Klinika przyjmuje przypadki, których inne ośrodki się obawiają – łącznie z embrionami ponad 30-letnimi.
To właśnie Rejoice doprowadziła wcześniej, w 2022 roku, do narodzin bliźniąt Ridgeway – dotychczasowych rekordzistów, również z zarodków sprzed ponad 30 lat. Dziś Thaddeus odebrał im palmę pierwszeństwa – ale dla Gordona nie chodzi o rekordy, lecz o etykę życia.
Lindsey i Tim musieli aż pięć razy pokonywać trasę z Ohio do Tennessee. 14 listopada 2024 r. do jej macicy przetransferowano dwa zarodki. Jeden przestał się rozwijać. Drugi przetrwał – i dał początek nowemu życiu. Poród był trudny, ale zakończył się sukcesem.
Dziś Thaddeus to zdrowy noworodek. Jego biologiczna siostra ma 30 lat i własne dziecko. Archerd, która nigdy nie myślała, że zostanie „biologiczną babcią”, mówi, że zdjęcia chłopca przypomniały jej niemal dokładnie wygląd córki sprzed trzech dekad.
Życia w zawieszeniu
Na całym świecie przechowywanych jest dziś ponad milion zamrożonych zarodków. Większość z nich nigdy nie zostanie użyta. Część powstała w ramach nadmiarowej produkcji komórek w komercyjnych klinikach IVF, część została porzucona po rozwodzie, zmianie planów lub śmierci jednego z rodziców genetycznych.
Czy mają one status osób? Czy można je przekazywać do adopcji? Kiedy powinny być niszczone – i czy w ogóle? Thaddeus nie tylko przyszedł na świat – on otworzył debatę, która do tej pory toczyła się w ciszy laboratoriów i zamrożonych zbiorników z azotem.