48 dni na granicy życia. Wyjątkowy przeszczep w Warszawie

Jeszcze niedawno lekarze nie byli pewni, czy kiedykolwiek zacznie samodzielnie oddychać. Dziś Danił uśmiecha się i dziękuje zespołowi medycznemu za nowe życie. Historia tego przeszczepu to jeden z największych triumfów polskiej transplantologii ostatnich lat.
Fot. Freepik

Fot. Freepik

W sali konferencyjnej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego panowała niezwykła atmosfera – obok lekarzy i dziennikarzy siedział młody człowiek w białej koszuli, z mikrofonem w dłoni. To Danił, osiemnastolatek, którego życie jeszcze kilka miesięcy wcześniej wisiało na włosku. Dziś, dzięki niezwykle trudnemu przeszczepieniu wątroby i 48 dniom terapii pozaustrojowego natleniania krwi (ECMO), mógł podziękować lekarzom i zapewnić, że czuje się dobrze. Już we wrześniu wraca do szkoły, a jego historia stała się symbolem odwagi pacjenta i triumfu polskiej medycyny.

Historyczny przeszczep i 48 dni na ECMO

Historia Daniła sięga jego wczesnego dzieciństwa. To wtedy, w wyniku wypadku komunikacyjnego, doszło do poważnego uszkodzenia wątroby. Z czasem narząd ulegał coraz większym zmianom, aż w końcu rozwinęła się zaawansowana marskość z silnym nadciśnieniem wrotnym. Sama ta diagnoza czyniła transplantację wyjątkowo trudną.

Czytaj też: 77 lat i nowe płuca. Lekarze z Zabrza przesuwają granice medycyny

Największym problemem był jednak rozwinięty zespół wątrobowo-płucny – rzadkie, ale bardzo groźne powikłanie chorób wątroby. W jego przebiegu w płucach powstają dodatkowe połączenia naczyniowe, które sprawiają, że krew omija wymianę gazową. Pacjent oddycha, lecz organizm nie otrzymuje wystarczającej ilości tlenu.

Dr Michał Grąt, kierownik Kliniki Chirurgii Ogólnej, Transplantacyjnej i Wątroby UCK WUM, mówi:

Nasz pacjent doznał uszkodzenia wątroby jeszcze we wczesnym dzieciństwie. Ale było coś jeszcze gorszego – bardzo ciężki zespół wątrobowo-płucny. Jedyną szansą dla takich pacjentów jest przeszczepienie wątroby.

Zabieg odbył się 9 stycznia tego roku. Dawcą był zmarły pacjent, a operacja od początku była obarczona ogromnym ryzykiem. Lekarze wiedzieli, że bez dodatkowego wsparcia oddechowego organizm Daniła nie poradzi sobie z wysiłkiem związanym z transplantacją. Dlatego zastosowano ECMO żylno-żylne – technologię, która pozwala natleniać krew poza organizmem, zastępując w krytycznych momentach funkcję płuc.

18-letni Danił przeszedł wyjątkowo skomplikowany przeszczep wątroby /Fot. WUM

Jak tłumaczą specjaliści, ECMO wykorzystywane jest zazwyczaj w sytuacjach ratunkowych, gdy wentylacja mechaniczna przestaje być skuteczna. W przypadku Daniła urządzenie pracowało niezwykle długo – łącznie przez 48 dni, z dziewięciodniową przerwą. To jeden z najdłuższych opisanych przypadków takiego wspomagania u pacjenta po transplantacji wątroby.

Dr Michał Grąt, kierownik Kliniki Chirurgii Ogólnej, Transplantacyjnej i Wątroby UCK WUM, mówi:

Niestety, często bywa tak, że zabieg przeszczepienia na pewien czas pogarsza istniejący zespół wątrobowo-płucny. A na poprawę trzeba czekać nawet do kilku miesięcy. Wiemy, że przeszczepienie wątroby odwróci zespół wątrobowo-płucny, ale nie wiemy kiedy. Gdy Danił był jeszcze nieprzytomny, nie wiedzieliśmy, jak to wszystko się skończy. Jego mama wówczas pytała: „Ile jeszcze? Kiedy zacznie sam oddychać?”. Odpowiadałem, że nie wiem i nikt tego nie wie. Musieliśmy czekać. I doczekaliśmy się.

Przez wiele tygodni po zabiegu Danił pozostawał w stanie krytycznym. Każdy dzień był dla lekarzy i jego rodziny walką o oddech i nadzieję. ECMO pozwalało natleniać organizm, ale wymagało nieustannego czuwania zespołu medycznego.

Historia Daniła została opowiedziana podczas specjalnej konferencji prasowej /Fot. WUM

Prof. Mariusz Kuśmierczyk, kierownik Kliniki Chirurgii Serca, Klatki Piersiowej i Transplantologii UCK WUM, wyjaśnia:

Największą naszą radością jest to, że widzimy naszego pacjenta w bardzo dobrej formie. A jeszcze pamiętamy go dwa czy trzy miesiące wcześniej, kiedy był na granicy śmierci, a my walczyliśmy, żeby przeciągnąć go na stronę życia.

Podobne refleksje dzielił dr hab. Wojciech Figiel, anestezjolog z Oddziału Intensywnej Terapii Chirurgicznej:

Można śmiało powiedzieć, że właściwie nie było powikłania w sensie anestezjologicznym, którego Danił by nie przerobił i nie przeżył, z jednym na szczęście wyjątkiem – nie miał żadnych powikłań neurologicznych. To sprawiło, że jest dzisiaj z nami, a pierwszego września idzie do szkoły. Dla mnie jako anestezjologa było to olbrzymie wyzwanie, ale i olbrzymia satysfakcja.

Ten sukces nie byłby możliwy bez pracy wielu specjalistów – chirurgów, hepatologów, kardiochirurgów, anestezjologów, pielęgniarek i rehabilitantów. Każdy zespół pełnił kluczową rolę na innym etapie leczenia. Pacjent był najpierw monitorowany na OIOM-ie, następnie pod opieką kardiologów i hepatologów.

Czytaj też: Nowe życie po zatrzymaniu serca. Przełomowa technika zwiększa szanse na przeszczep

Podczas konferencji prasowej eksperci podkreślali, że przypadek Daniła to dowód na ogromny postęp polskiej transplantologii. W UCK WUM w ostatnich latach przeprowadzono szereg pionierskich zabiegów, m.in. przeszczepienia podzielonej wątroby, fragmentów narządu od żywych dawców dorosłym biorcom czy skomplikowane transplantacje wielonarządowe – serca z wątrobą czy serca z nerką. Magdalena Kramska z Ministerstwa Zdrowia przypomniała, że rozwój tych procedur wspierają inwestycje w sprzęt dla oddziałów intensywnej terapii, rozbudowa sieci koordynatorów transplantacyjnych oraz współpraca międzynarodowa.

Marcin PowęskaM
Napisane przez

Marcin Powęska

Biolog, dziennikarz popularnonaukowy, redaktor naukowy Międzynarodowego Centrum Badań Oka (ICTER). Autor blisko 10 000 tekstów popularnonaukowych w portalu Interia, ponad 50 publikacji w papierowych wydaniach magazynów "Focus", "Wiedza i Życie" i "Świat Wiedzy". Obecnie pisze także na łamach OKO.press.