To jeden z najbardziej nieprawdopodobnych zabiegów, jakie oferuje współczesna medycyna. Na pierwszy rzut oka trudno uwierzyć, że może działać – a mimo to od ponad 60 lat ratuje wzrok ludziom, którzy zostali skazani na trwałą ślepotę. Osteoodontokeratoproteza (Osteo-Odonto-Keratoprosthesis, OOKP) narodziła się we Włoszech w latach 60. XX wieku. Jej twórcą był prof. Benedetto Strampelli, okulista i wizjoner, który jako pierwszy zaproponował, by użyć zęba pacjenta jako rusztowania dla sztucznej soczewki.
Czytaj też: Ślepotę można cofnąć! Komórki macierzyste naprawią uszkodzoną rogówkę
Przez dekady zabieg ten pozostawał na obrzeżach medycyny, uznawany za ekstremalną metodę leczenia, dostępną wyłącznie w kilku specjalistycznych ośrodkach. Mimo to kolejne przypadki dowodziły, że jest skuteczny – zwłaszcza tam, gdzie wszystkie inne możliwości zawiodły. Dziś operacja ta wykonywana jest m.in. w Wielkiej Brytanii, Australii, Japonii, Niemczech i Indiach, a teraz także w Kanadzie.
Na czym polega metoda OOKP?
Jedną z pierwszych pacjentek, która przeszła ten skomplikowany zabieg w Kanadzie, jest 74-letnia Gail Lane. Jej historia to opowieść o cierpliwości i nadziei, które przez lata nie traciły siły. Gail straciła wzrok w wyniku zespołu Stevensa-Johnsona – rzadkiej, ale wyniszczającej reakcji autoimmunologicznej na leki. Schorzenie spowodowało poważne uszkodzenia rogówki i całkowite zniszczenie powierzchni oka. Przez dziesięć lat żyła w całkowitej ciemności.
Czytaj też: Przełomowa terapia genowa przywraca wzrok niewidomym dzieciom
Tradycyjne przeszczepy rogówki były niemożliwe do wykonania. Implanty elektroniczne – niedostępne. Terapie genowe – zbyt ryzykowne. Pozostało jedno: OOKP. Zabiegu podjął się dr Greg Moloney, okulista z Providence Health Care w Vancouver, który wcześniej wykonał siedem takich operacji w Australii. Do Kanady przyjechał, by rozwijać tę niszową, ale rewolucyjną technikę. Wraz z Gail do zabiegu zakwalifikowano jeszcze dwóch pacjentów.

Sam zabieg to fascynująca podróż przez ciało pacjenta, w której różne jego części wspólnie tworzą coś nowego – sztuczny, ale w pełni funkcjonalny aparat wzroku. Wszystko zaczyna się od ekstrakcji zęba – zazwyczaj kła, który z uwagi na swoje położenie tuż pod okiem i odpowiednią wielkość najlepiej nadaje się do transformacji. Ząb ten jest formowany w niewielki blok, w którym wywiercany jest otwór. Tam umieszczana jest miniaturowa soczewka wykonana z plastiku optycznego. Gotowa konstrukcja – ząb z soczewką – zostaje następnie wszczepiona pod skórę policzka pacjenta. Spędza tam ok. 3 miesięcy, by zintegrować się z organizmem. W tym czasie obrasta naczyniami krwionośnymi i tworzy coś na kształt biologicznej protezy.
Równocześnie z wnętrza policzka pacjenta pobierany jest płat skórny, który chirurgicznie przyszywa się do gałki ocznej – dokładnie tam, gdzie dawniej znajdowała się rogówka. Kiedy ząb pokryty tkanką jest już gotowy, lekarze otwierają powiekę, usuwają uszkodzone struktury oka i wszczepiają ząb w jego miejsce. Na koniec zakładają z powrotem przeszczepioną wcześniej skórę, wycinając w niej otwór – tak, by światło mogło dostać się do soczewki. Ząb w oku staje się nowym, trwałym oknem na świat.
Ząb wszczepiony w oko umożliwia widzenie
To nie jest operacja, którą można przeprowadzić u każdego. OOKP to procedura rezerwowa, stosowana wyłącznie wtedy, gdy wszystkie inne metody zawiodły. Idealnym kandydatem jest osoba z ciężkimi uszkodzeniami rogówki, lecz zachowaną funkcją siatkówki i nerwu wzrokowego. Pacjent musi mieć także odpowiedni ząb i być w stanie przejść wieloetapowy, wymagający fizycznie i psychicznie proces rekonwalescencji. Ryzyko jest realne – od odrzutu przeszczepu, przez infekcje, po niepowodzenie integracji tkanek. Ale nagroda jest ogromna: możliwość zobaczenia świata na nowo.
Czytaj też: 105 dni z tytanowym sercem. Nowa era transplantologii
Dla Gail Lane pierwsze efekty były poruszające. Już po miesiącu zaczęła dostrzegać światło, kształty, zarysy twarzy swoich bliskich. Po dziesięciu latach ciemności – znowu widzi. Choć obraz nie jest doskonały, a oko nigdy nie wróci do stanu sprzed choroby, zyskuje coś bezcennego: samodzielność, orientację w przestrzeni, emocjonalne połączenie z otoczeniem. Możliwość patrzenia na wnuki. Czytania tytułów gazet. Oglądania światła poranka.
Choć z technicznego punktu widzenia OOKP może wydawać się reliktem przeszłości – wszak korzysta z materiałów biologicznych pacjenta, a nie zaawansowanej elektroniki – to wciąż pozostaje jedną z najbardziej skutecznych metod leczenia całkowitej ślepoty rogówkowej. Prace nad bardziej nowoczesnymi rozwiązaniami trwają. Powstają wykonane metodą druku 3D rogówki z komórek macierzystych, opracowywane są mikroimplanty elektroniczne, które stymulują nerw wzrokowy, a także trwają badania nad terapiami genowymi dla dziedzicznych postaci ślepoty. Ale wszystkie te metody mają swoje ograniczenia – są drogie, niestabilne, eksperymentalne.
Historia Gail Lane i operacji zęba w oku to więcej niż medyczna ciekawostka. To symbol postępu, który nie zawsze podąża oczywistą drogą. Czasem to, co najbardziej futurystyczne, wyrasta z rzeczy najbardziej prymitywnych – jak ząb, który staje się okiem. W czasach, gdy technologia próbuje imitować naturę, OOKP pokazuje, że czasem to właśnie natura, w odpowiednich rękach, może być najlepszą technologią.